POŁUDNIOWA SZWECJA

Od kanału Falsterbo, czyli miejsca, które uznaje się za koniec Sundu. popłyniemy na wschód, północny-wschód do Kalmaru. W drodze powrotnej pożeglujemy w kierunku malutkiego archipelagu kilku szkierów o wspólnej nazwie Utklippan. Po drodze zwiedzimy większość portów południowej Skanii. Na wybrzeżach krainy historycznej Blekinge odwiedzimy tylko przystanie położone w pobliżu miejsc szczególnie atrakcyjnych turystycznie. Szwecja posiada tak wiele kilometrów linii brzegowej i życia nie starczy, by zajrzeć we wszystkie zakamarki.

Uwaga. Południowe i wschodnie wody Skanii, szczególnie Zatoka Hanoebukten okresowo pełnią rolę poligonu morskiego dla okrętów floty szwedzkiej. Wówczas akwen jest zamykany dla żeglugi jachtów. Informacje na temat miejsca i terminu manewrów jednostek wojennych publikowane są w pobliskich marinach. (informacja załogi s/y „Absolut”).

 

POŁUDNIOWE WYBRZEŻE SKANII

Rejs po wodach cieśniny Sund zakończyliśmy w kanale Falsterbo. Kanał z jego awanportami opisałem w rozdziale Sund.

W wodach okalających półwysep Skanor koncentrowały się ogromne, ponoć największe w Europie ławice śledzi podążających na wiosenne tarło. Odławiane masowo, stanowiły podstawę utrzymania okolicznej ludności i narzuciły specyficzny tryb życia. W chudych, śledziowych latach nie zawierano nawet związków małżeńskich. Powtarzano powiedzenie: „nie ma śledzi, nie będzie wesela”. Podobne zwyczaje obowiązywały na innych „śledzionośnych” wybrzeżach Europy między innymi na wschodnim brzegu Wielkiej Brytanii. Obecnie liczebność śledzi zmniejszyła się zdecydowanie, na szczęście jeszcze wystarcza ich na potrzeby mieszkańców i turystów. Przestały jednak być podstawą gospodarki. Po okresie hossy przetrwały nieliczne jednostki rybackie, obecnie odbudowywane z pietyzmem i zamieniane na jachty turystyczne lub szkoleniowe. Dzięki temu mogą przetrwać kawałki prawdziwej historii. Oczywiście nie piszę tu o wycofanych z użytku kutrach rybackich „zdobiących” wiele z naszych portów. Nadbudowane często dyktą, pomalowane na zuluskie wzorki, wożą wczasowiczów i turystów. One jednak wyglądają często karykaturalnie.

Jeszcze kilkanaście lat temu Bałtyk był skrajnie przełowiony. Ryby, zwłaszcza powszechnie poszukiwane drapieżniki, występowały nielicznie, bardzo rzadko osiągały większe rozmiary. Dopiero po wycofaniu z eksploatacji znakomitej większości jednostek łowczych, trawlerów i kutrów, ichtiofauna morska miała szansę na odrodzenie się. Kolejne meldunki informują o wzroście bałtyckiej populacji dorsza. Skoro liczebność dorsza zajmującego szczyt łańcucha pokarmowego wzrasta, należy spodziewać się, że inne gatunki np. śledzie, szproty i płastugi też uzyskały szanse na przetrwanie. W 2019 roku stosowne instytucje Unii Europejskiej zapowiedziały wprowadzenie zakazu połowu dorszy na wodach europejskich i grenlandzkich, co ma sprzyjać odtworzenie się tzw. stada podstawowego. Rodzi się pytanie, czy zakazując połowów naszym rybakom nie tworzymy eldorado dla rybaków spoza UE, np z Rosji?. Wzniosłe dyrektywy UE z reguły nie są przestrzegane przez Rosjan.

Pages ( 1 of 22 ): 1 234 ... 22Następna »