LAGUNA FISCHLAND-ZINGST-DARSS

 

W pobliżu portu Barhöft przy zachodnim krańcu Strelasund trzeba podjąć decyzję gdzie płyniemy dalej. Jeśli zdecydowaliśmy się na odwiedzenie akwenów osłoniętych półwyspem Fischland-Darrs-Zingst, wygodnie wystartować z mariny miejskiej w Stralsundzie, lub właśnie z mariny Barhöft, oczywiście jeśli poszczęściło się nam ze znalezieniem wolnego miejsca na nocleg. W tzw. wysokim sezonie często słychać tu jakiegoś człowieka, który stojąc w główkach portu wydziera się, że już brakuje miejsc postojowych. Skutecznym antidotum na wrzaski jest słowo awaria.

 

OPIS AKWENU

Można popłynąć na północ w boddeny między Rugię a wyspę Hiddensee, albo wyjść cieśniną Gellenstrom na otwarte morze, lub pożeglować na południowy zachód w łańcuszek boddenów osłoniętych długim (45 km), poskładanym z kawałków lądu półwyspem. Tam właśnie prowadzi nasza trasa mierząca około 80 Mm w obydwie strony. Brzegi skrywają kilkanaście niewielkich, urokliwych portów i przystani.

Doświadczenia z ubiegłego rejsu (lipiec 2015 roku, niska woda) wyraźnie wskazują, że pływanie tutaj wymaga starannej nawigacji i powinno się pływać przynajmniej w dwa jachty o podobnej wielkości (zanurzeniu). Wtedy zawsze można liczyć na pomoc zaprzyjaźnionej jednostki. Wprawdzie napotkaliśmy tu sporo większych miejscowych jednostek jednak, by nie zapłacić nadmiernie wysokiego frycowego moim zdaniem zanurzenie nie powinno przekraczać 1,6 metra.

Akwen ten klasyfikowany jako laguna powstał po zamknięciu szerokiej zatoki przez naturalne wzniesienia polodowcowe oraz mierzeje utworzone między wyspami Darss, Zingst i półwyspem Fischland. Historia mówi, że piaszczyste wybrzeża na niskich odcinkach były często przerywane przez spiętrzenia sztormowych fal, a to niezbyt podobało się mieszkającym tu ludziom, którzy wykorzystując chwilowy kaprys morza, czyli zapiaszczenie przesmyków między wyspami, pod koniec XIX wieku nasypali tu i tam zwały piasku i kamieni, budując groble umacniające brzeg. Spętane nimi morze nie chciało być gorsze odkładając piaszczyste mielizny lub wysepki ledwo, ledwo wystające z wody. Drobniejsze frakcje piasku zwiewane z plaży przez silne wiatry utworzyły pasma białych wydm. Od kilkudziesięciu lat obydwie siły czyli morze i człowiek sprzymierzyły się i wspólnie próbują przedłużyć półwysep o dalszy segment czyli wyspę Grosser Werder. Są mapy, które wskazują, że to już nastąpiło. Na odmorskim brzegu pobliskiej wyspy Bock ludzie refulują piasek uzyskany z pogłębienia farwaterów. Fale morskie systematycznie przesuwają urobek na zachód budując mierzeję. Podobne procesy obserwuje się wzdłuż łańcucha wysp i wysepek. Płyciuteńkie cieśniny wypełnione są piaskiem i wodą tak, że trudno określić czy widzimy mielizny wynurzające się przy niskiej wodzie czy też wyspy zalewane przez wyższe fale. Woda laguny należy do wód brachicznych, czyli jest mieszanką wód słonych i słodkich.

Od strony otwartego morza, w ciągu setek lat osad mineralny był przemieszczany wzdłuż brzegu budując rozległe piaszczyste plaże na północnym wybrzeżu całego półwyspu, tworząc siedlisko dla rzadkich obecnie gatunków fauny i flory. W sezonie letnim ponoć najpiękniejsze w Niemczech plaże okupują stada plażowiczów eliminujących pierwotnych mieszkańców piaszczystych wybrzeży.

Bałtyckie powodzie sztormoweW tym zakątku Bałtyku wśród zapisków dotyczących groźnych katastrof, oprócz wojen, pożarów czy epidemii napotyka się wzmianki historyczne o powodziach sztormowych wywołanych przez tzw. cofki bałtyckie. W pamięci już kilku pokoleń trwa wspomnienie rekordowej cofki z jesieni 1872 roku i jej powtórki w 1874 roku.

W pierwszych dniach listopada 1872 roku huraganowy wiatr z SW popędził wody Bałtyku w kierunku Finlandii. Na tereny osuszone sztormem przez cieśniny duńskie napływała woda z Morza Północnego. W pewnym momencie wiatr wzmógł się i zmienił kierunek o 180 stopni. Sztormowa fala runęła ku południowo-zachodnim skrajom Bałtyku zatapiając niskie wybrzeża Niemiec i Danii, niszcząc porty i budynki. W szczycie fali powodziowej poziom wody wzniósł się o ponad 3,30 metra nad średni poziom morza. W nocy z 12 na 13 listopada 1872 zginęło prawie 300 osób, kilkanaście tysięcy osób zostało bez dachu nad głową. Najbardziej ucierpiało niedalekie miasto Eckenforde. Dwa lata później katastrofa powtórzyła się w nieco mniejszej skali.

Powódź wywołała zmiany w geografii regionu. Wyspy Darss i Zingst połączyły się z półwyspem Fischland. Wyspa Usedom w rejonie Koserow została podzielona na dwie części, zatoka Achterwasser stała się cieśniną. Kilka miejscowości z racji położenia i szczególnego narażenia na kolejne powodzie zostało porzuconych. W ciągu najbliższych kilkunastu lat usunięto przerwy między wyspami budując umocnione groble i wały przeciwpowodziowe. Na pamiątkę tego wydarzenia w wielu nadmorskich miejscowościach zamontowano znaki oznaczające poziom katastrofalnej powodzi uznanej za tzw. „wodę tysiącletnią”.

Pages ( 1 of 15 ): 1 234 ... 15Następna »