JEZIORO DĄBIE, CZYLI SEN O MORZU


Foto: Timm Stütz

Dąbie to jedno z największych jezior w Polsce. Powierzchnia lustra wody licząca nieco ponad 56 km2 plasuje je na czwartym miejscu. Jezioro w całości znajduje się w granicach miasta Szczecina i jest prywatnym, szczecińskim morzem, jedynie północny i część wschodniego brzegu okupuje gmina Goleniów.

Tu spełniła swój „sen o morzu” grupka zapaleńców przywleczonych z całej Polski przez powojenną wędrówkę ludów. Buszowali po zdewastowanych przystaniach i innych zakątkach nad wodą wyciągając zatopione lub leżące na lądzie wraki jachtów. Potem, znojne miesiące, czasem lata, przy remontach i kombinowaniu wyposażenia, by w końcu usłyszeć sakramentalne: „żagle staw” … i popłynęli. Raz to i nawet do Szwecji.

… posługując się szkolnym ATLASEM POLSKI Romera z 1937 roku Kapitan jachtu wyznaczył kurs. Po kilku godzinach osiągnięto Inoujście. Kolejnych kilka godzin i brzegi rozeszły się, a przed dziobem ukazał się rozległy akwen. Na horyzoncie w namiarze: czyste N majaczyły dwie wyspy. Panowie wychodzimy na Zalew Szczeciński przed nami Uznam i Wolin, kurs -cieśnina między wyspami. Płynęli długo bo sflauciło, ale jednak, gdy minęli wyspy, jeszcze przed nocą skusiła ich niezmierzona dal. Padły komendy na ster: kurs 015, … jest 015, … tak trzymać.

Rankiem ukazał się górzysty brzeg. Ostrożnie lawirując między głazami, stanęli na kotwicy. Na ląd udała się ekspedycja badawcza, uzbrojona, bo Alojzy miał szpadę. Po kilku godzinach poszukiwań spotkano tubylca zbierającego chrust w lesie. Niestety trudności językowe (choć lokalny szwedzki był bardzo podobny do niemieckiego, wszak należą do rodziny języków germańskich) nie pozwoliły dogadać się ze Szwedem, który pozostawił swój chrust i oddalił się pospiesznie. Ekspedycja zaś udała się na jacht, by niezwłocznie powrócić do kraju, syta chwały … Po kilku dniach brylowania w glorii okazało się, że Zalew to tyko Roztoka Odrzańska, Bałtyk to Zalew Szczeciński, Góry Skandynawskie to Klif Lubiński a Szwed prawdopodobnie był Niemcem oczekującym na deportację.

Załoga przeżyła wielki szok. Lokalne władze też, bo wkrótce w Inoujściu pojawił się posterunek Wojsk Ochrony Pogranicza i poczciwe Jezioro Dąbie na kilkanaście lat stało się akwenem zamkniętym, takim wodnym spacernikiem dla niesfornych żeglarzy.

Było, minęło, czas zająć się czasami współczesnymi, choć mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto opisze korzonki powojennego, szczecińskiego żeglarstwa, jego wzloty i upadki. Oby prędko. A my popatrzmy na szkic proponowanej trasy i oddajmy cumy.

Pages ( 1 of 9 ): 1 234 ... 9Następna »