CIEŚNINA SUND

Opisałem kolejne porty duńskie zaczynając od południa, by w najwęższym miejscu cieśniny przejść na stronę szwedzką i pożeglować na południe.  To tylko takie założenie porządkowe, w rzeczywistości jachty lawirują między Danią a Szwecją  bez zwracania większej uwagi na granice państw. W czasie dotychczasowych kilku rejsów nie miałem szansy odwiedzenia wszystkich portów jachtowych Sundu, jeszcze około dziesięciu pozostało niezbadanych. Mam nadzieję odwiedzić je w następnym sezonie, może jeszcze nie wszystkie, ale kilka z pewnością. Duński archipelag liczy bez mała 500 wysp i wysepek, z tego około 40%  zamieszkałych. Każda nich posiada jakiś port, porcik bądź niewielką przystań.

Uwaga praktyczna: kolejne etapy rejsu powinno się rozpoczynać możliwie wcześnie. Doświadczenia z rejsu odbytego w pełni sezonu 2018 roku, wskazują na trudności ze znalezieniem wolnego miejsca postojowego pod koniec dnia.

 

WSTĘP

W Polsce przyjęła się nazwa własna Sund, chociaż słowo te oznacza po prostu cieśninę. Tubylcy zapisują jej nazwę, jako Øresund (Duńczycy) lub Öresund (Szwedzi). Obydwa słowa wymawia się podobnie. Każdą wersję nazwy można przetłumaczyć jako: Złota Cieśnina.

Cieśnina morska między Półwyspem Skandynawskim a duńskimi wyspami Zelandią, Amager i Møn, jest elementem głównej drogi wodnej łączącej Bałtyk z Morzem Północnym. Ma długość około 120 kilometrów zaś szerokość od 4,4 do 49 km. Cieśnina jest stosunkowo płytka, naturalne głębokości osiągają 38 metrów. „Wąskie gardło” między Helsingør a Helsingborg powoduje, że Sund ma niewielkie znaczenie w wymianie wód między Morzem Północnym a Bałtykiem. Oprócz okresu cofek w cieśninie obserwuje się wychodzący słaby prąd powierzchniowy niosący cieplejszą i mniej zasoloną wodę z Bałtyku. Zasolenie oscyluje w granicach 10-16 ‰. W kilku miejscach wymaganą głębokość i szerokość toru wodnego zapewnia uporczywe pogłębianie.

W cieśninie leży kilka wysp: Zelandia, Amager, Ven, Saltholm i od kilkunastu lat sztuczna wysepka Peberholm usypana, jako element przeprawy Zelandia-Skania. Pozostałe małe wysepki z reguły powstały sztucznie skutkiem odcięcia kanałami kawałków stałego lądu lub większych wysp. Na brzegach rozłożyło się kilka dużych miast: Kopenhaga, Helsingør, Køge należące do Królestwa Dani i Helsingborg, Landskrona oraz Malmö należące do Królestwa Szwecji. Na początek mała dawka historii.

Od Brommso Lyngby do św. Ansgara. Najstarsze ślady człowieka nad Sundem sięgają 14 tysięcy lat wstecz, pozostawiły je ludy określane nazwą kultury Brommso Lyngby. (miasta w Danii) Byli to łowcy reniferów wędrujący po tundrze w poszukiwaniu zwierzyny. Charakterystyczne zabytki, głównie toporki z rogów renifera, trzoneczkowate groty strzał i łukowate drapacze napotyka się wzdłuż południowego Bałtyku od Danii po Litwę. W tym czasie linia brzegowa sięgała miejscami nawet 100 km na północ od naszego obecnego wybrzeża. Teraz żeglując w pasie przybrzeżnym z pewnością przepływamy nad zalegającymi na dnie artefaktami kultury Brommso Lyngby. Aktualne głębokości wskazują, że z Danii do Skanii można było przejść szerokim przesmykiem lądowym, czyli cieśniny właściwie nie było.

W ciągu kolejnych tysięcy lat na brzegach Sundu koczowały ludy łowiecko zbierackie. Przemieszczały się młodsze kultury paleolityczne; hamburska i ahrensburska, zaś po ociepleniu klimatu kultury mezolityczne; Duvensee i Maglemose. Dopiero około początku VI do ostatniej ćwierci V tysiąclecia p.n.e., na Półwyspie Jutlandzkim wykształciła się kultura Ertebølle trwająca prawie 2 tysiące lat, z czasem opanowująca tereny nad zachodnim Bałtykiem. W Polsce jej stanowiska odkryto nawet w Dąbkach na środkowym wybrzeżu. Ludność Ertebølle żyła dzięki darom morza. Wyraźnym śladem jej funkcjonowania są tzw. nadmorskie śmietniska muszlowe, ((kiøeken-møeddingen). czyli wielkie hałdy odpadków zawierających muszle zjedzonych mięczaków. Największe z nich posiadają długość do 150 metrów i objętość ponad 1500 m3. Wśród odpadów znajduje się artefakty: harpuny, wiosła, fragmenty łodzi, sieci, haczyki na ryby. Bardzo nielicznie natrafiono na sprzęt do polowania na zwierzęta lądowe. Po raz pierwszy nad Bałtykiem pojawiła się prymitywna ceramika tzw. naczynia workowate z półokrągłym dnem. Zdobywanie podstawowego pożywienia (mięczaków) nie było zbyt czasochłonne, toteż poświęcano się sztuce wytwarzając z drewna, rogu i bursztynu realistyczne figurki zwierząt. Dziełka te charakteryzowały się wysokim poziomem artystycznym nawet wg współczesnych gustów.

Przez następne tysiąclecia, aż do epoki brązu panowała młodsza epoka kamienia, czyli neolit. Dzięki wpływom rolniczych kultur naddunajskich zaczęto uprawiać ziemię i hodowlę zwierząt, powstawały trwalsze osady. Do naszych czasów przetrwały kamienne monolity, menhiry i dolmeny, czyli konstrukcje z olbrzymich głazów. Część z nich, czyli dolmeny, interpretuje się, jako grobowce, nikt jednak nie wie, czemu służyły menhiry, kamienne słupy ustawione pionowo. Jest wprawdzie kilkanaście koncepcji, ale wszystkie „diabła warte”, bo brak dowodów potwierdzających je.

Dania posiadająca najżyźniejsze relatywnie ziemie w całej Skandynawii rozkwitła w epoce brązu. Podstawą wyżywienia były płody rolne i mięso hodowlanych zwierząt. Niebagatelną rolę odgrywało rybołówstwo determinujące rozwój żeglugi. W społeczeństwach epoki brązu doszło do wyraźnego rozwarstwienia majątkowego ludności. Świadczą o tym pochówki; hołotę grzebano w dołkach wykopanych w ziemi, zaś wśród arystokracji modne stały się okazałe pochówki pod wielkimi kurhanami ziemnymi. Największe z nich wymagały usypania kilku tysięcy ton ziemi. Szacuje się, że w Danii istniało ponad 30 tysięcy kurhanów. Już ich tyle nie ma, przetrwało około tysiąca, w tym kilkanaście na wyspie Møn, którą odwiedzimy. Epoka żelaza, to nad Bałtykiem okres mniej, więcej od 500 lat przed narodzinami Chrystusa do 500 lat po tychże narodzinach. Kilkadziesiąt lat temu odkryto dobrze zachowane zwłoki zwłoki człowieka zabitego i utopionego w bagnie około 100 lat przed początkiem naszej ery.  Badania DNA wykazały iż ma genotyp wspólny z 80% współczesnych Duńczyków. Dopiero na początku naszej ery można mówić o praprzodkach wikingów, a nawet o ich okrętach. Słynny kamienny okręt z Kåsebergi koło Ystad w Szwecji z pewnością wyobraża używaną wtedy jednostkę. Został zbudowany najpóźniej około 1500 lat temu. Rysunki naskalne, petroglify znajdowane w całej Skandynawii wskazują, że początków żeglugi morskiej należy szukać nawet ponad tysiąclecie wcześniej. Uboga skandynawska gleba i kapryśne morze nie były w stanie wyżywić rosnącej populacji. Kolejne plemiona (Burgundowie, Goci, Gepidzi…) emigrowały na południowe wybrzeże Bałtyku i dalej na południe Europy. Pozostali, by „związać koniec z końcem”, zaczęli rabować sąsiadów, stali się wikingami. Pojawili się w zapiskach kronikarskich, jako bicz Boży.

Pages ( 1 of 35 ): 1 234 ... 35Następna »